Ubranko-otulanko to połączenie maskotki z pojemnikiem do przechowywania napoju. Rozwiązanie nie dość, że innowacyjne to bardzo praktyczne.
W środku każdej zabawki (do wyboru aż 6 różnych maskotek o uroczych imionach: Kicuś, Łasuś, Fikuś, Giguś i Feluś), znajduje się miejsce na napój. Zamknięcie na nap znajduje się w miejscu głowy przytulaka. W moim odczuciu zamknięcie jest za trudne, aby dziecko samodzielnie odpięło, ale dla mnie to plus ponieważ mam pewność, że nie nastąpi niekontrolowany rozlew płynu. Natomiast dla dziecka, które miałoby samodzielnie się obsługiwać łatwiejszy byłby rzep.
Sama maskotka jest wykonana bardzo starannie, kolorowa, szyta z materiałów o różnych fakturach, dzięki czemu maluch nie tylko stymuluje zmysł wzroku, ale i dotyku. Jest bardzo miękka, aż chce się do niej przytulić, ma to także dodatkową zaletę – chroni zawartość przed obiciem (butelka/bidon).
Otulanka są szyte wyłącznie z polskich materiałów posiadających wszystkie atesty gwarantujące bezpieczeństwo używania wykonanych z nich zabawek. Nie ma żadnych zbędnych elementów, które dziecko mogłoby połknąć (jedyny sztuczny dodatek to metalowy nap, nabity na materiał) cała buzia przytulanek jest wyhaftowana. Maskotka zapakowana jest w przewiewny, materiałowy worek, dzięki czemu chroniona jest w trakcie transportu, a do niej przyczepiona jest karteczka, którą możemy wypełnić wskazując imię dziecka i wręczyć całość na prezent.
Nasz smok Giguś jest przyjacielem- podróżnikiem, wszędzie można go zabrać, także do lekarza, gdzie przy okazji pani doktor przebada wpierw jego, co pozwoli oswoić malucha, że badanie to nic takiego. Giguś to także opiekun mojego mleka ściągniętego laktatorem i wlanego do butelki na czas mojej nieobecności – dzięki maskotce synkowi łatwiej się pogodzić z moją nieobecnością. Nocami jest jego strażnikiem snu, podczas którego zapewne opowiada mu smocze opowieści.