Po przejściu na dietę wegańską dokładnie badałam co zawierają wykluczone przeze mnie produkty i gdzie to można znaleźć. Okazało się, że mimo moich obaw, natura zapewnia nam wiele wspaniałych produktów roślinnych bogatych, nie tylko w pełnowartościowe (sic!) białko, ale także żelazo, nie mówiąc o witaminach i minerałach. Jedyna kwestia i odwieczna kontrowersja to witamin B12. Mówi się, że znajduje się ona jedynie w mięsie i nabiale, w świecie flory natomiast, nie znajdziemy żadnego jej źródła.

Oprócz tradycyjnych przepisów kuchni kanaryjskiej, improwizacji kulinarnych z gofio w roli głównej nie ma prawie końca.

Z racji miejsca mojego pobytu – wyspy Kanaryjskie, postanowiłam podjąć temat produktu regionalnego - naturalnego, który od pokoleń jest fundamentalnym składnikiem diety tubylców. Produkt wegański, pełen witamin, minerałów, krótko mówiąc dobry dla zdrowia i wart uwagi.

Tropicielka w spożywczej dżungli tropić nie przestaje. Tym razem wybrała się w poszukiwaniu „materiału” na kotlety i wytropiła coś bardzo ciekawego. Tak oto zapowiadam kolejną recenzję, tym razem, nie masła maślanego, a bezmięsnego mięsa czyli wegańskiej masy na kotlety.

Święta Święta i po figurze. Cóż zrobić, gdy piętrzą się przed nami góry słodkości, mamy dużo czasu, chcemy odpocząć i sobie dogodzić. Siedzimy, rozmawiamy i jemy, a umiar zachować trudno. Weganin, tudzież ktoś po prostu uczulony na laktozę czy jajka/nabiał, jeśli dobrze nie zadba o swój wigilijny (i całoroczny zresztą) deser, siedzieć będzie smutny a właściwie nie siedzieć tylko się obchodzić. Obchodzić się smakiem.