KP - refleksje

01 czerwiec 2014
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Kiedy byłam młodą dziewczyną wizerunek kobiety karmiącej piersią był dla mnie czymś naturalnym. Współczesne „cycowe zamieszanie” wprowadza mnie w stan zdumienia i niedowierzenia. Czy naprawdę jest z nami tak źle, że widok karmiącej matki postrzegamy jako coś niestosownego?

Po raz pierwszy i generalnie jedyny, kiedy ktoś ostro skrytykował w mojej obecności fakt absurdalności karmienia piersią był dzień mojego porodu. Kiedy leżałam z noworodkiem dostawionym do piersi, obok na łóżku inna kobieta, wieloródka po 40stce (wydawać by się mogło, że doświadczona mama) oburzona na pielęgniarkę, która zaproponowała karmienie piersią krzyczała, że:” do czego to podobne by ona miała karmić piersią? Przecież to wyjście dla bidoków! Ona ma bebilon w domu, po starszym dziecku i mąż przywiezie, a do tego czasu ona ŻĄDA by podano butelkę jej dziecku. Wszystkich wprawiła w konsternację tymi krzykami, a personel medyczny zaczął traktować ją „przedmiotowo”.

Argument „mleko matki dla biedaków”, usłyszałam tylko raz w ciągu swojego życia, natomiast dość popularny jest ten głoszący, że „karmienie niszczy piersi”. Powiem szczerze, że znam wiele kobiet, które nie karmiły piersią, a mają je „zniszczone” z uwagi na noszenie źle dobranego biustonosza (albo nie noszenia go wcale). Natomiast piersi kobiety karmiącej owszem są inne, w trakcie laktacji zmieniają swój kształt i rozmiar, ale po jej zakończeniu „stabilizują się”. To, w jakiej kondycji są piersi kobiety zależy od wielu czynników, dlatego twierdzenie, że karmienie piersią ma na ich wygląd negatywny wpływ uważam za mocno przesadzone.

Nowoczesna kobieta używa MM i butelek o sutkopodobnych smoczkach, bo są dostępne i ułatwiają życie”. Są dostępne i chwała im za to, bo te mamy, które nie mogą z jakiegoś powodu karmić piersią mogą z nich korzystać, natomiast nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że są one domeną kobiet nowoczesnych. Raczej dla kobiet w pewnym sensie wygodnych. Karmienie MM daje kobiecie wolność: może jeść i pić cokolwiek (najczęściej rozchodzi się tu o spożywanie alkoholu???) oraz mieć „wychodne” kiedy tylko zechce. Natomiast ja osobiście poczułam się zagubiona, kiedy znajoma z ogromnej torby, przy akompaniamencie krzyków swojego głodnego dziecka, po chwili szamotaniny wydobyła butelkę, proszek (MM) i wręczyła mi to z prośbą „dolej przegotowanej wody” nie określając jej temperatury i ilości… Co do kwestii budzenia się w nocy dzieci karmionych piersią bywa naprawdę różnie. Sama mam „egzemplarz”, który TYLKO na piersi przesypiał całe noce. Pewnie większość jest dzieci, które się budzą w nocy, ale wtedy o wiele łatwiej jest na półśpiąco podać pierś niż wstawać w nocy i przygotowywać mieszankę (takie „egzemplarze” i ich niewyspanych z tego powodu rodziców też znam).

Argumenty za i przeciw karmieniu piersią można mnożyć. Najbardziej jednak niepokojące, a wręcz niezdrowe jest kojarzenia karmienia dziecka piersią z erotyzmem. Uważam, że to chore podejście i skłaniałabym się ku temu by takie osoby wspomóc farmakologicznie, bo ewidentnie potrzebują takiej pomocy. Natomiast twierdzenie, że KP jest obrzydliwe… Cóż o gustach się nie dyskutuje, może faktycznie dla kogoś jest to odpychający widok. OK, to niech po prostu nie patrzy. Ja szczerze powiedziawszy nigdy nie spotkałam się z widokiem obnażonej piersi publicznie. Może po prostu nie szukam jej wszędzie jak niektórzy mają to w zwyczaju. Kiedy maluch komunikuje mi, że jest głodny to szukam miejsca wygodnego, raczej z dala od zgiełku, świateł czy dźwięków, które mogłyby dodatkowo go rozpraszać. Nawet jeśli to jest centrum handlowe można znaleźć taką spokojną ławeczkę. Siadam i wystarczy, że delikatnie odkryję pierś, a mały już się podłącza. Nie czeka na zachętę, brawa, ani tym bardziej na obce oko, które mogłoby dojrzeć JEGO cycusia. A kiedy już się podłączy to ssie spokojnie. Jeśli jestem w towarzystwie to swobodnie prowadzę konwersację, jedynie ściszam głos by małego nie rozpraszać. Ot i cała filozofia. Ostatnio karmiłam spokojnie syna w centrum miasta na ławce, z widokiem na oddalone jakieś 100m ode mnie stanowisko serwujące jedzenie typu fast food. Przy popularnej budce o zapachu cebuli i czegoś niezidentyfikowanego stało kilka osób, które na stojąco konsumowały swoje zamówienie. Można było obserwować jak przy każdym kęsie sos skapuje im na ręce i pada na ziemię razem z częścią jedzenia: sałata, pomidor, kawałki mięsa. Raz po raz ktoś odskoczył przed upadającą zawartością, zanim ta pacnęła na ziemię, rozchlapała się i pobrudziła go. Jeśli moje KP wyglądało na obrzydliwe to jak nazwać ich formę spożywanie posiłku?

oie OBbqAgwPCjkLWpis ten pojawia się nie przypadkowo. Obchodzony na całym świecie Tydzień Promocji Karmienia Piersią (26 maja do 1czerwca) wywołuje jak co roku lawinę sprzecznych często uczuć. Podczas dzisiejszego spotkania na plaży miejskiej w Poznaniu wraz z innymi mamami i ich cycoholikami w ramach tzw. flash mob było okazją do zastanowienia się nad zasadnością takich spotkań. Czy warto spotkać się publicznie by nakarmić dzieci piersią? Warto, ale nie po to by na trzy cztery wyciągnąć cyca i podać dziecku, ponieważ po a) to maluch decyduje, kiedy chce jeść, a zmuszanie go do tego kończy się zazwyczaj buntem (w najgorszym wypadku pogryzieniem piersi) b) takie wymuszone karmienie kojarzy mi się z czymś nienaturalnym. Nie czuję się w obowiązku przekonywać kogoś do KP, bardziej zależy mi na tym by ludzie, którzy dostrzegą, że karmię piersią zrozumieli, że można robić to w sposób dyskretny, pełny miłości i bliskości. Bez konieczności kolokwialnie mówiąc chowania się po kątach czy za płachtą materiału. I tak też było i dziś, flash mob przekształcił się w spotkanie mam, które swobodnie rozmawiały, a dzieci raczkowały po plażowym piasku w promieniach słońca. Było naturalnie, miło, bez wzbudzania czyjejkolwiek uwagi i sensacji.

Iwona Sławek

Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, mgr kształtowania środowiska przyrodniczego, a także technik architekt. Ekolog z zawodu i pasji. Na co dzień realizuje się prowadząc własną firmę ECOekspertyzy (ecoekspertyzy.pl). Redaktorka naczelna portalu ekotropiciel.pl. Prywatnie mama trójki chłopców i córeczki Maliny. Ostatnią dwójkę dzieci urodziła w zaciszu domowym przy blasku wykonanych własnoręcznie świec candlesMAMI.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież