Zapraszamy wszystkich już w najbliższy weekend do strefy wege podczas Dni Dzielnicy Wilanów.
Kolejny raz, fantastyczna możliwość spotkania kilkudziesięciu stoisk z najlepszą wege kuchnią, która specjalnie z tej okazji zjedzie się z całego kraju.
Nierafinowany olej z awokado, naturalnie aromatyzowany dzikim pieprzem – horopito. Subtelnie pikantny smak prosto z nowozelandzkich klimatów na naszym talerzu.

Kończymy ten tydzień, jak to zwykle w przypadku jedzeniu bywa, deserem. Jak wiecie, w galaretkach znajduje się żelatyna wieprzowa czyli produkt pochodzący z uboju zwierząt. Jeśli lubisz galaretki i martwisz się, że teraz znajdą się one (jak i wiele innych pyszności opartych na żelatynie) na zakazanej liście, proponuję Ci odetchnąć z ulgą i zapoznać się z roślinnym środkiem żelującym zwanym agar agar. Dostępny w sklepach ze zdrową żywnością, bardzo prosty w użyciu. Tężeje w ok. 30 stopniach dlatego nie jest koniecznie wkładanie go do lodówki i nie ma ryzyka, że rozpuści się w temperaturze pokojowej.

Gdy mowa o zamiennikach mięsa podzieliłabym je na dwie kategorie – te, które mięso mają zastąpić w kontekście zaopatrywania nas w białko i żelazo oraz „przyjemnościowe”, wyprodukowane bardziej dla „oka i zęba”, swoim wyglądem i teksturą najbardziej do mięsa zbliżone. Co pocieszające i ważne - większość z nich spełnia obydwa kryteria.

Polska zupami stoi - nie bałabym się użyć takiego stwierdzenia. Jesteśmy krajem zupowym, z wielością przepisów i długą zimą, podczas której z przyjemnością rozgrzewamy się naszym ulubionym wywarem. Jestem wielką amatorką zup i pamiętam moje wegetariańskie początki pełne obaw o to, co to teraz będzie, bo jak zrobić dobra zupę, która nie jest na mięsie? Otóż da się, wielokrotnie efekt jest jeszcze smaczniejszy, oto przykład.

Prosty posiłek zaopatrujący nas na wiele godzin w dobrą, stopniowo uwalnianą energię. Inspiracją była dla mnie wigilijna kutia, którą zwyczajowo je się z mlekiem, makiem, miodem i bakaliami. Stąd element „etnotarianizmu” jak go nazwałam, ponieważ zainspirowała mnie potrawa tradycyjna i przyrządzana od pokoleń (bardzo takie lubię, cenię i często po wegańsku modyfikuję).

Z racji miejsca mojego pobytu – wyspy Kanaryjskie, postanowiłam podjąć temat produktu regionalnego - naturalnego, który od pokoleń jest fundamentalnym składnikiem diety tubylców. Produkt wegański, pełen witamin, minerałów, krótko mówiąc dobry dla zdrowia i wart uwagi.

Tropicielka w spożywczej dżungli tropić nie przestaje. Tym razem wybrała się w poszukiwaniu „materiału” na kotlety i wytropiła coś bardzo ciekawego. Tak oto zapowiadam kolejną recenzję, tym razem, nie masła maślanego, a bezmięsnego mięsa czyli wegańskiej masy na kotlety.

Macie czasem ochotę coś chrupnąć do kawy. Mamy ciekawą propozycje dla wegan (i nie tylko). Bez jajek, za to na mleku roślinnym. Można eksperymentować z dodatkami i różnymi olejami. Z poniższego przepisu wyjdą średnio słodkie ciastka. Zamknięte w pojemniku długo zachowują świeżość.