Największy problem jest taki, że brakuje konsekwencji w działaniu, np. mówi się "palenie powoduje raka", ale nadal produkuje się i dopuszcza do sprzedaży ów wywołujące nowotwór papierosy. Z chorobą postępujemy inaczej, kiedy czujemy, że się zbliża działamy profilaktycznie. Zastanawiające jest zatem to, że w innych aspektach (niż zdrowie) działamy, tak…nielogicznie.
Wracając do Sylwestra. Są petardy, a tradycja nakazuje „strzelać”. Dla mnie osobiście to żadna zabawa. Nie widzę w hukach wydobywających się z małych, kosztownych pudełek, praktycznie nic wartego uwagi. Powodują otępiający hałas i wszechobecny swąd, nie mówiąc o zanieczyszczeniach, których są przyczyną (o czym można przekonać się juz następnego dnia). Ponadto często trafiają w niepowołane ręce okaleczając niejednokrotnie do końca życia, a czasem powodując śmierć.
Ale akcja „nie strzelam w Sylwestra” została stworzona z myślą o tych co głosu nie mają, czyli o braciach najmniejszych – zwierzętach. Noworoczna kanonada jest dla nich prawdziwym koszmarem. Domowe pupile są zazwyczaj faszerowane jakimś uspakajającym specyfikiem, te bezdomne i dzikie muszą sobie radzić same. Bardzo jasne fajerwerki oraz głośne wybuchy petard mogą wywołać u zwierząt prawdziwy szok. Dlatego zgadzam się, by na łonie natury Sylwester był obchodzony spokojnie. O ciszę w noc Sylwestrową w Tatrach jak co roku apeluje Tatrzański Park Narodowy. Do tej pory ponad 13 tys. osób zadeklarowało, że w tym roku powstrzyma się od hałasowania petardami i fajerwerkami z okazji Nowego Roku. Ale myślę, że nie liczby mają tu znaczenie, tylko ogólna świadomość, bo żeby obchodzić Nowy Rok w środku puszczy z hukiem, trzeba być wielkim ignorantem.
Do akcji Stowarzyszenia Empatia "Nie strzelam w Sylwestra 2013/2014" można dołączyć na Facebook