Gdy mowa o zamiennikach mięsa podzieliłabym je na dwie kategorie – te, które mięso mają zastąpić w kontekście zaopatrywania nas w białko i żelazo oraz „przyjemnościowe”, wyprodukowane bardziej dla „oka i zęba”, swoim wyglądem i teksturą najbardziej do mięsa zbliżone. Co pocieszające i ważne - większość z nich spełnia obydwa kryteria.
WEGETARIANIZM wiele ma odmian, z których najpopularniejszą jest LAKTO-OVO-wegetarianizm zakładający rezygnację jedynie ze spożywania mięsa.
W diecie pozostaje nam wtedy cała gama innych produktów pochodzenia zwierzęcego – jaja, sery, mleko, jogurty, masło, śmietana, co sprawia, że jest to najłatwiejszy do przyswojenia rodzaj wegetarianizmu. Oprócz braku konieczności wprowadzenia wielkich zmian w jadłospisie, odpada także kwestia uzupełniania wit.B12, którą dostarcza nam nabiał. Bardziej należy zatroszczyć się o żelazo, którego bogactwo zajdziemy w orzechach, suszonych owocach i roślinach strączkowych. Uczulam jednak na dużą ilość nasyconych tłuszczów, które ma w sobie nabiał, dlatego też wegetarianie tego typy cierpią dość często na podwyższony cholesterol
Tropicielka w spożywczej dżungli tropić nie przestaje. Tym razem wybrała się w poszukiwaniu „materiału” na kotlety i wytropiła coś bardzo ciekawego. Tak oto zapowiadam kolejną recenzję, tym razem, nie masła maślanego, a bezmięsnego mięsa czyli wegańskiej masy na kotlety.