Misja Doula Wyróżniony

07 luty 2013
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Doula (czyt. dula) – choć coraz częściej można o niej usłyszeć, to nadal wzbudza kontrowersje. Kim ona jest? Znachorką, akuszerką czy kobietą z powołaniem? O prawdziwej naturze douli rozmawiamy z jedną z nich – Marianną Szymarek.

Redakcja: Marianno jesteś doulą. Dla niektórych jest to obce, tajemnicze i z niczym niekojarzone słowo. Wyjaśnisz nam, co też się kryje pod tą nazwą?
Marianna Szymarek: Owszem, nazwa jest tajemnicza jednak słowo to nie jest przypadkowe, pochodzi z języka greckiego i oznacza „kobietę służącą innej kobiecie". Nie mam tu oczywiście na myśli typowego służenia, a mentalne wsparcie kobiety w intymnych dla niej momentach życia.
Redakcja: Intymnych znaczy masz na myśli poród?
M. Sz.: Między innymi poród. Doula towarzyszy kobiecie nie tylko w samym „finale" ciąży, ale w trakcie niej, a także już po – w czasie połogu.
Redakcja: Na czym dokładnie polega to wsparcie?
M. Sz.: W głównej mierze na wsparciu emocjonalnym, ale też fizycznym. Zadaniem douli jest stworzyć atmosferę spokoju, bezpieczeństwa, intymności oraz zaopiekować się kobietą, która staje się matką, tak by czuła się komfortowo. Oprócz wsparcia psychicznego doula zapewnia opiekę fizyczną, np. pomoc w przyjmowaniu pozycji, oddychaniu, masaż, pilnowanie by kobiecie było wygodnie, dostatecznie ciepło.
Należy też pamiętać, że różne bywają koleje losu, oprócz szczęśliwych momentów zdarzają się i te złe. Doula nie znika kiedy sytuacja staje się skomplikowana czy niewygodna. Zostaje z kobietą tyle ile wymaga tego dana sytuacja. To nie jest „praca na godziny".
Redakcja: Czyli doula to taka „przyjaciółka" kobiety rodzącej? Ktoś mógłby zatem zapytać czemu doula ma towarzyszyć w tych chwilach, a nie wieloletnia przyjaciółka czy mama...
M. Sz.: Oczywiście, że kobiecie rodzącej może towarzyszyć jakakolwiek osoba z jej grona, przy której będzie ona czuła się bezpieczna. Jeśli jednak nikt spośród bliskich nie czuje się na siłach, a kobieta potrzebuje wsparcia i obecności kogoś kto nie wpadnie w panikę, pomoże jej zapanować nad emocjami, ma rzetelną wiedzę na temat porodu i będzie jej pomagał zrealizować wizje porodu, to taką osobą jest właśnie doula. Nie możemy oczekiwać, że partner czy przyjaciółka będą wiedzieli w jakiej fazie porodu znajduje się aktualnie rodząca i z czym to jest związane. Doula aktywnie uczestniczy w przebiegu porodu, informuje kobietę o tym co się dzieje z jej ciałem, pomaga też zwalczać ból masażem, wskazuje pozycje wertykalne. Poza tym jest też część kobiet, które na czas porodu zostają same, bo partner czy bliska osoba są w danej chwili daleko.
Redakcja: A takie „czuwanie" nad kobietą rodzącą nie należy do zadań położnej?
M. Sz.: Do zadań położnej należy przede wszystkim wspieranie kobiety pod kątem medycznym, a nie emocjonalnym. Poza tym w szpitalnej rzeczywistości położne najczęściej nie mają na to po prostu czasu. Dla douli nie ma znaczenia czy kobieta chce rodzić w domu, w szpitalu czy na księżycu. Nie interesują ją jej relacje rodzinne czy jest samotną matką czy jest katoliczką, która będzie się modliła w trakcie porodu, zadaniem jej jest dostosować się do kobiety. A żeby móc stworzyć jej atmosferę bezpieczeństwa potrzebna jest wiedza i doświadczenie, które umożliwiają kontrolowanie przebiegu porodu.
Redakcja: Co masz na myśli mówiąc „kontrolowanie"?
M. Sz.: Wiedząc co za chwilę nastąpi mogę przygotować na to kobietę rodzącą. Nie chodzi oczywiście o kontrolę medyczną czy sterowanie zachowaniem kobiety, mogę jej wyjaśnić np. co się dzieje w danej chwili z jej ciałem. Ważna jest wiedza dlaczego kobieta zachowuje się tak a nie inaczej, bo to nie tylko kwestia emocji, ale i działania hormonów. Często też sama świadomość, że doula jest tuż obok pomaga. Miałam przypadek mamy, która zadzwoniła do mnie bym przyszła i posiedziała przy niej, gdyż sama moja obecność odprężała ją i mogła bez stresu nakarmić piersią maleństwo. W przeciwieństwie do jej mamy czy przyjaciółki nie oceniałam tego jak to robi, po prostu „byłam".
Czasem też obserwuję tzw. „efekt osoby trzeciej", tzn. jeśli bliska osoba mówi coś kobiecie to nie jest to dla niej przekonujące. Ta sama informacja wypowiedziana przeze mnie sprawia, że kobieta przyjmuje to za pewnik.
Oczywiście trzeba też pamiętać, że nie każdej kobiecie potrzebna jest doula. Jej obecność to bardzo indywidualna sprawa i zależy od samej kobiety od jej pewności siebie, stabilności emocjonalnej i innych czynników.
Redakcja: Czynników ekonomicznych także?
M. Sz.: Pieniądze akurat nie odgrywają tu kluczowej roli. Nie mam sztywnego cennika. Jestem przede wszystkim człowiekiem i jeśli zgłasza się do mnie kobieta, która oczekuje mojej pomocy, a nie ma finansowych możliwości to znajdujemy inną formę zawarcia transakcji.
Redakcja: Wielokrotnie mówisz o wiedzy, czy istnieje jakaś szkoła kształcąca doule?
M. Sz.: Doula nie jest zawodem wpisanym w rejestr. Kształcenie odbywa się na zasadzie szkoleń, które prowadzą inne doule z wieloletnim doświadczeniem. Są to kobiety, często matki, które towarzyszą od lat innym kobietom w ciąży, porodzie, połogu. Żeby masować innych nie wystarczy przeczytać książki na ten temat. Potrzeba praktyki. Doula rozwija się przez cały czas, każda kobieta której towarzyszy wnosi coś nowego w jej bagaż doświadczeń.
Redakcja: Czyli doula to nie tylko kobieta z profesjonalną wiedzą, ale i z wrodzoną empatią. Powiedz, jak to się stało, że znalazłaś się w gronie tych „opiekuńczych" kobiet?
M. Sz. Dość wcześnie jak na współczesne czasy urodziłam pierwsze dziecko. I tak jakoś się przyjęło, że kiedy któraś ze znajomych była w ciąży to dzwoniła do mnie z jakimś pytaniem, bo „Marianna wie". Dzwonili i pytali o dzieci, sam poród czy połóg, który do dziś w niektórych środowiskach stanowi często temat tabu. Kiedy byłam w drugiej ciąży usłyszałam o doulach i wtedy zaczęłam interesować tym tematem. Prześledziłam osobę polskiej douli Małgosi Boreckiej. Zainspirowała mnie. Naszły mnie jednak pierwsze wątpliwości, co do tego czy się „nadaję", bo wiedziałam, że w mojej sytuacji życiowej nie jestem w stanie szkolić się za granicą tak jak ona. Jednak, kiedy nadarzyła się okazja by wziąć udział w szkoleniu organizowanym przez Fundację „Rodzić po Ludzku" to pojechałam. Jak to się mówi „zaskoczyło". Także pozytywne doświadczenia z drugiego porodu umocniły mnie w przekonaniu, że to dobra droga.
Redakcja: W jaki sposób można znaleźć doulę, albo sprawdzić czy jest ona osobą kompetentną? Istnieje jakaś baza danych?
M. Sz.: Bazę danych posiada Stowarzyszenie „Doule w Polsce". Każda kobieta, która jest jego członkinią należy do wiarygodnych i przeszkolonych doul. Teraz dostępność do dobrych, solidnych szkoleń dla doul w naszym kraju jest większa. Co roku organizuje je Fundacja Rodzić po Ludzku i Stowarzyszenie Doula w Polsce.
Redakcja: Dziękujemy za rozmowę.

 

Marianna SzymarekCiekawe linki:

Stowarzyszenie Doula w Polsce http://doula.org.pl/

Autor: Marianna Szymarek (http://doula.szymarek.pl/)

Mama trójki dzieci; 7 -letniej Matyldy, 5-letniego Konrada i rocznej Cecylii urodzonej w domu. Pojawienie się na świecie jej dzieci rozbudziło w niej ogromne zainteresowanie okresem ciąży, porodem oraz opieką i wychowaniem dzieci. Zgłębia tę tematykę nieustająco – bierze udział w konferencjach, spotkaniach i profesjonalnych szkoleniach organizowanych min. przez Fundację Rodzić po Ludzku. Wspiera kobiety jako Doula w czasie ciąży, porodu i połogu indywidualnie lub współpracując ze szkołami rodzenia, między innymi Gają (http://www.gaja-szkolarodzenia.pl/index.html) i Fundacją Pomocna Mama (http://www.pomocnamama.pl/ ). Jest członkinią Stowarzyszenia "Doula w Polsce"

Ekotropiciel

Redakcja Ekotropiciela – jesteśmy rodzicami, którzy mając pod swoimi skrzydłami dzieci starają się wychować je w poszanowaniu praw natury. Współpracujemy ze specjalistami różnych dziedzin i ów wiedzą dzielimy się z Wami, mając nadzieję, że rozjaśniamy arkana ekologicznej wiedzy.

Strona: ekotropiciel.pl/

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież