Pisząc artykuł dotyczący higieny nosa zwróciliśmy uwagę na gruszkę do nosa, która w trakcie użytkowania stwarza zagrożenie higieniczne – w jej wnętrzu rozwija się pleśń- przeczytacie TUTAJ
Ten sam problem dotyczy użytkowania wszelkich zabawek, w tym gryzaków, które są gumowe i posiadają otwór, przez który przedostawać się może ciecz do wnętrza. Afera z zapleśniałą żyrafą Sophie wybuchła, po tym jak jedna z matek po rozcięciu gryzaka odkryła w jej wnętrzu „nowe życie”. Jak można się spodziewać, w jej ślad poszli kolejni rodzice demonstrując w sieci rozcięte wnętrza gryzaka.
Popularny gryzak z piszczałką okazuje się totalnym niewypałem, ponieważ nie ma sposobności, aby ząbkujące, śliniące się niemowlę nie dotykało otworu swoją buzią czy wilgotnymi rączkami. Nie ma też możliwości, aby odpowiednio odkazić ten gryzak, ponieważ nie można go traktować środkami chemicznymi, ani czyścić w wysokich temperaturach (ulega biodegradacji).
Niektórzy rodzice twierdzą nawet, że pomimo trzymania się zasad określonych przez producenta dotyczących czyszczenia gryzaka (przetarcie wilgotną szmatką) i tak pojawiła się w nim pleśń.
Po fali zdjęć z zapleśniałą żyrafką, które zalały Internet przyszła odpowiedź producenta, zapoznacie się też z nią na stronie sklepu dystrybutora w Polsce. Zatem, zanim zdecydujesz się na właśnie ten gryzak pamiętaj, iż on:
- ulega biodegradacji na skutek za wysokich temperatur, dlatego nie wolno go sterylizować, wyparzać, gotować, czy wystawiać na działanie jakiegokolwiek źródła ciepła czy środków chemicznych;
- posiada gwizdek, którego nie wolno zalewać wodą (!!!), dlatego najlepiej czyścić go jedynie przecierając wilgotną szmatką;
- jest to artykuł higieniczny, który zaleca się wymieniać co ok. 6 miesięcy;
- pojawianie się osadu czy pleśni wewnątrz gryzaka jest skutkiem złego czyszczenia i użytkowania (dostawanie się wody, czy wilgoci do wnętrza) i od razu zaznacza się, że ślina maluszka jest antyseptyczna, lateks to guma, a zarodniki pleśni latają w powietrzu dookoła nas; pleśń rozwija się tylko tam gdzie ma do tego stworzone odpowiednie warunki (…).
Zatem pojawia się pytanie, czy cena jest adekwatna do jakości i czy warto ryzykować zdrowie dziecka? Pomimo, że pleśń jest w środku i nie jest widoczna, może przedostać się do organizmu maluch kiedy ono ma z nią styczność.
PS. Z tego samego względu nie powinniśmy wybierać zabawek do kąpieli z otworami, przez które może dostawać się woda i których nie ma sposobności by osuszyć.