1. Wędrująca Macica
Jedna z teorii Platona opisana w dziele pt. Timaeus zakładała, iż przyczyną histerii, w którą wpadały kobiety była wędrująca macica. Opisywał ją jako małe zwierzę mające własny umysł. Jeśli kobieta nie zachodziła w ciąże "zwierzę" robiło się złe i niezadowolone zaczynało wędrować po ciele kobiety. Wędrując blokowało się, utrudniając oddychanie i powodując chorobę. „Ujarzmienie zwierzęcia” było możliwe poprzez zapłodnienie kobiety.
2. Zębata pochwa (łac. vagina dentata)
Wg Wikipedii "Zębata pochwa" - łac. vagina dentata to "mit seksualny traktujący o pochwie pożerającej penisa, utożsamiający męskie lęki wobec kobiet. Sama wagina w wielu językach ma konotacje z otworem gębowym. W pewnych regionach Bawarii waginę określa się wulgarnie mianem „fotze”, czyli po prostu „morda”. Urzeczywistnieniem mitu o vagina dentata jest antygwałtowa prezerwatywa Rape-aXe, zaprojektowana przez doktor Sonnet Ehlers. Uzbrojony kondom aplikuje się jak tampon. Jest on całkowicie bezpieczny dla kobiety, natomiast bezlitosny dla potencjalnego gwałciciela. Wnętrze antygwałtowej prezerwatywy najeżone jest wieloma haczykami, które wbijają się w penis napastnika. Poszkodowany gwałciciel może tylko liczyć na pomoc lekarską, gdyż samodzielne usunięcie prezerwatywy nie jest możliwe. Kondom ten uniemożliwia oddawanie moczu i chodzenie, jest też źródłem dotkliwego bólu".
3. Niebezpieczna łechtaczka (łac. clitorises)
Łechtaczka- symbol kobiecej przyjemności, podniosła alarm w wielu kulturach. W XVIw., Sinistrari Maria ostrzegał, że kobiety z długimi łechtaczkami łac. „clitorises” mogą zgwałcić mężczyzn i polecił torturować je. W XIX wieku, usuwanie łechtaczki było często przepisywane przez lekarzy jako "lekarstwo" na wszystko, od masturbacji po "niemoralność". Ta brutalna praktyka okaleczania żeńskich narządów płciowych poprzez całkowite lub częściowe usunięcie łechtaczki niestety nadal jest praktykowana. Uzasadnia się to wierzeniami jakoby kobiece łechtaczki mogły urosnąć do rozmiarów penisa jeśli się ich wcześniej nie usunie (podłoże tego twierdzenia tkwi w informacji, że łechtaczka to uwsteczniony penis), albo wierzenie, że jeśli dziecko przy porodzie dotknie łechtaczki kobiety rodzącej to umrze.
4. Miesiączka jak trucizna
Kiedyś to co było niezrozumiałe dla umysłu uważano za zło, czary i karę od Boga. Nic więc dziwnego, iż miesiączkę traktowano jak śmiertelną trucizną. Pliniusz Starszy twierdził, że samo spojrzenie kobiety, która ma menstruację będzie powodowało ściemnianie luster czy tępienie ostrzy ze stali. Natomiast w średniowieczu seks z kobietą podczas menstruacji miał zabijać mężczyznę lub uszkadzać spermę i powodować w późniejszym czasie deformacje u potomstwa.
5. Kobieta analfabetka
Zastanawialiście się w jaki sposób tłumaczono brak dostępu edukacji dla kobiet? Powodów było mnóstwo. Np. w 1800 roku, pedagog Edward H. Clarke napisał, że energia poświęcona na studia pozbawiłaby narządów rodnych dziewczyny, a także wyższe wykształcenie przyniosłoby kobietom ból głowy, a z uwagi na mizerne organy - dotknęłoby je wyjątkowo słabe trawienie.
6. Kontrolowany gwałt
Kolejny wymysł mężczyzn sugerował, że gwałt nie powoduje ciąży. Mit ten krążył przez wieki. Najpierw odwoływano się do założenia, że kobieta musiała mieć orgazm w celu poczęcia, czego podczas gwałtu się nie doświadcza. Jeszcze w XXw. głoszono przekonanie, że gwałt nie może spowodować ciąży, ponieważ "soki nie płyną." Niestety mit ten nadal żyje współcześnie w poglądach niektórych ludzi. Todd Akin, kandydat do senatu w wywiadzie w 2012r. na pytanie o ciąże z gwałtu powiedział, że występują one "bardzo rzadko", ponieważ "jeśli jest to uzasadniony gwałt, kobiece ciało ma sposoby, aby spróbować zamknąć tą całą rzecz na dole”.
Komentarze
Mili Ekotropiciele,
dziękuję za ciekawą lekturę. Temat jest ważny i poważny, a artykuł lekki i smaczny; świetnie! Treść bardzo ciekawa i podparta reszerszami (choć przydałyby się dogłębniejsze, np. co do niemieckiego słowa „Fotze”) (polecam też fantastycznie napisaną książkę Siri Hustvedt „ The Shaking Woman or A History of my Nerves”), do tego sformułowana z poczuciem humoru - za to cztery gwiazdki.
Tylko przyznam, że trochę przeraziła mnie ilość błędów semantycznych, gramatycznych i różnych innych „icznych”. Składnia lekko się rozpada, a akrobatka podczas deklinacji raz po raz spada z trapezu, aua! Podczas czytania vagina powędrowała mi aż pod prawe ucho, a to jedyne na to skuteczne lekarstwo nie wchodzi dla mnie w grę... Może przydałaby się jakaś pomoc w korekcie... Bardzo, bardzo proszę, bo nie chcę być zmuszona do ciągłego „wrzucania” Lorazepamu na uspokojenie w trakcie lektury waszych artykułów