Jako doświadczona matka czwórki dzieci z całą stanowczością stwierdzam, że przy noworodku sprawdzają się pieluszki wielorazowe o rozmiarze „newborn” i choćbym nie wiem jak czarowała, te w rozmiarze uniwersalnym (one-size) przeznaczone do regulowania są stanowczo za duże. Odstają w nóżkach, podrażniają kikut pępka i nie przylegają do pupy, przez co zawartość pieluszki wydostaje się na zewnątrz. Zamiast cieszyć się macierzyństwem wzrastała we mnie irytacja. Waga moich dzieci tuz po urodzinach oscyluje w okolicy 3,5kg. One-size dobrze sprawdzają się przy dziecku ważącym około 5 kg, zatem na początek wielopieluchowania konieczne są mniejsze okazy. W związku z tym, że urodziłam po raz drugi w domu, pieluszki wielorazowe używaliśmy od pierwszych chwil. Zamiast kikuta pępowiny córka miała całą pępowinę połączoną z łożyskiem (poród lotosowy). W „obsłudze” pieluszkowej generalnie nie ma większej różnicy, jednak miejsce pępka musi być odkryte. W tym przypadku pępowina odpadła w 3 dobie życia córki, natomiast przy poprzednich dzieciach, kiedy pępowina była odcinana, kikut trzymał się aż 3-4 tygodnie i przez cały ten okres miejsce pępka musiało być ostrożnie traktowane.
Pieluszka newborn
Na pierwszy ogień poszedł do testowania otulacz Milovia size S, który zgodnie z informacjami producenta jest kierowany dla dzieci o wadze 2,7kg-7kg (posiada regulowane napki, które decydują o wielkości otulacza ). Do niego warto zakupić dedykowane wkładki o mniejszym rozmiarze czyli S (z mikropolaru - są bardzo miękkie i przy tym niezwykle chłonne), wówczas zyskujemy najbardziej optymalny efekt – mała pupka, brak przecieków.
Odczucia
Otulacz jest wykonany bardzo starannie, dokładne szycia, nic się nie ciągnie, napy łatwo obsługiwać. Ich gęste rozmieszczenie sprawia, że można go szybko i optymalnie dopasować.
Osobiście wolę napy niż zapinanie na rzepy, ponieważ niejednokrotnie rzep nam obtarł delikatną skórę dziecka. Odnoszę wrażenie, że w niektórych pieluszkach rzep znajduje się za blisko krawędzi -od strony brzuszka, materiał wtedy łatwo się zagina i zostaje ostry brzeg rzepu, który ma bezpośredni kontakt ze skóra. Poza tym z czasem rzepy zużywają się, a pieluszki, które posiadam z napami cały czas doskonale trzymają.
Otulacz idealnie pasuje na mała pupę (nasza córka miała 3,5kg w chwili narodzin) i nie dotyka okolic pępka (w tym najmniejszym rozmiarze, ze spiętymi napami). Delikatne lamówki przy nóżkach i gumki nie odciskają się, w środku dodatkowe obszycie polarem także sprawia, że komfort użytkowania jest wyższy. Nie zdarzyły nam się przecieki, choć córka ma naprawdę spore pole do popisu w tym zakresie. Piękne wzory urzekły nas – my posiadamy „gadające zwierzaki” – a bardzo intensywne, nieblaknące w praniu kolory, dodatkowo przemawiają na korzyść pieluszek Milovia.
Praktycznym i cieszącym oko rozwiązaniem jest zakup pieluszki i kocyka w tym samym wzorze. Dwustronne kocyki Milovia Dotness to nowość, która kusi by wypróbować. Jedna strona to mięciutki, przyjemny w dotyku i niezwykle kolorowy polarek, druga strona to ostatnimi czasy modna, szara dzianina dresowa (bawełna i poliester). Środek wypełnia gęsta frota, która zapewnia komfort użytkowania. Wszystkie warstwy połączone są w oryginalnej technologii Milopiq®, dzięki czemu kocyk zyskuje nowy dizajn – na całej powierzchni znajduje się specyficzne dziurkowanie, które dodatkowo wpływa na dobrą cyrkulację powietrza. Kocyk służy nam nie tylko do okrywania, ale jako otulacz (ciasno otulałam córkę) i mata do leżenia.
Dodatkowym atutem jest fakt, iż pieluszkę oraz kocyk w całości zaprojektowano i uszyto w Polsce.