Emocje. My, dorośli w większości przypadków potrafimy sobie z nimi radzić (bynajmniej powinniśmy), nie krzywdząc samych siebie ani innych. W przypadku dzieci, nie jest to takie proste. Dlaczego? Dzieci nie mają wykształconego dostatecznie układu nerwowego, stąd trudności z kontrolą impulsów. A nastolatek, który regularnie bije się? Możliwe, że takiego sposobu funkcjonowania doświadcza w swoim otoczeniu i przenosi je do swojego zachowania. Mówiąc o złym zachowaniu dziecka łatwo popaść w skrajności. Łatwiej też i prościej jest przypiąć łatkę „dziecko trudne, agresywne, aspołeczne” niż wyjść naprzeciw jego zachowaniu i znaleźć przyczynę.
Jesper Juul w swojej książce „Agresja - nowe tabu?” apeluje do czytelnika by każdorazowe „złe zachowanie” traktować, jako zaproszenie do kontaktu. Zaskakujące? Dziwne? Niewiarygodne? Jakiekolwiek to stwierdzenie wzbudzi w nas emocje, to nie zmieni faktu, że właśnie w ten sposób (poprzez „złe zachowanie”) dziecko woła o pomoc. Agresywne zachowanie wynika z niezaspokojenia podstawowych potrzeb dziecka, a za kluczową potrzebę autor uznaje „potrzebę bycia dla innych kimś wartościowym”. W pierwszej kolejności dzieci chcą być dla swoich rodziców kimś wyjątkowym, chcą by to, co się z nimi dzieje było przez nich dostrzegane, ponadto chcą, aby i otoczenie (a więc panie wychowania przedszkolnego czy nauczyciele) reagowało zrozumieniem i wsparciem. Zakłócenia w relacji dziecko-opiekun, dziecko-rówieśnik, dziecko-rodzeństwo itd. wywołują frustrację u dziecka, a jedynym sposobem, jakie dziecko zna na okazanie emocji jest złość. Co robić? Przede wszystkim „agresywnego zachowania nie należy traktować, jako wyizolowanego problemu dziecka. Nie jest ono niczemu winne, nie zachowuje się w ten sposób, by manipulować otoczeniem, a chce zwrócić na siebie uwagę”. Rozpatrując agresję właśnie w tym kontekście, w jakim ujął ją Juul jest ona nam potrzebna, gdyż w ten sposób dzieci komunikują nam, że czują się zagubione i oczekują pomocy. Niestety nasila się tendencja do ignorowania zachowania agresywnego czy wręcz jego nietolerowania (szczególnie w placówkach oświaty).
Instytucje pedagogiczne, jeśli już o nich mowa, dają dziecku tylko część przestrzeni, której ono potrzebuje do rozwoju. Dodatkowo pojawia się w nich taki czynnik jak podwyższony hałas. Nic, więc dziwnego, że dziecko wracające z przedszkola, szkoły rozładowuje nagromadzone emocje w jedyny znany sobie sposób, a mianowicie poprzez napady złości. Inna przyczyna agresji to wg autora naturalny krok w jego rozwoju. „Zupełnie zdrowy rozwój dziecka dopuszcza, że w wieku od 2 do 3 lat może ono uderzyć, popchnąć lub ugryźć rodzica lub inne dziecko. Mniej więcej 80% takich ugryzień to „ukąszenia miłości”, nawet, jeśli sprawiają one ból albo pozostawiają ślady na rękach lub szyi”. Autor te impulsywne zachowania nie uznaje za typową agresją, a za objaw frustracji, która dziecko w tym wieku przeżywa „niemal, co godzinę”. Czy to jednak świadczy o tym abyśmy się godzili na przemoc fizyczną? Oczywiście nie! Jak rozmawiać? Komunikując „nie podoba mi się, kiedy gryziesz, bijesz, plujesz chciałabym, abyś przestał. Chciałbym jednak wiedzieć, co cię tak rozwścieczyło”.
Podobnie ma się z krzykiem, nad którym dzieci nie panują. Jeśli pojawia się agresja werbalna uzbrójmy się w cierpliwość: „Bardzo chciałabym cię zrozumieć, teraz jednak nie wiem, o co ci chodzi weź gębki oddech i powiedz, czego chcesz”.
Autor radzi by rodzice „małego agresora” porozmawiali z rodzicami „ofiary”, spokojnie wysłuchali ich skarg, przeprosili i zapewnili, że pracują z dzieckiem. W rzeczywistości jednak podjęcie dialogu z rodzicami pobitego dziecka nie należy do łatwych zadań. Pokutuje ogólne przekonanie, że agresja dziecka następuje z winy rodzica, który nie umie go wychować. Sama spotkałam się z sytuacją, gdzie rodzice narażonego na zaczepki dziecka, straszyli wezwaniem policji. Trudno się dziwić rozemocjonowanym rodzicom, którym zależy na dobru własnego dziecka. Jednak jak wytłumaczyć podobny punkt myślenia u terapeutów? Wcale nie tak trudno spotkać się z opinią wykwalifikowanego psychologa czy pedagoga, że dziecko potrzebuje „systemu wychowawczego” w zamyśle „kar i nagród”.
Słowa, które wypowiadamy mają ogromne znaczenie, zamiast posługiwać się zwrotem „nigdy więcej się nie waż”, „nie wolno ci…” itp. powiedz „nie podoba mi się to”. Kiedy jednak emocje biorą górę i trudno nad nimi zapanować, wówczas krzyczymy. Juul nie traktuje tego, jako zło absolutne, ot jesteśmy ludźmi i też mamy mieć prawo do gorszego dnia. Ważne jest, aby pomimo frustracji, jakiej doświadczyliśmy pod wpływem napadu złości dziecka nawiązać z nim kontakt. Przykład z książki: „Byłam taka wściekła, a ty taki przerażony. Bardzo mi przykro”. Wg autora „nawet, jeśli matka wrzeszczy na całe gardło, że nie lubi, kiedy syn podnosi na nią rękę, to nie jest w stanie zaszkodzić jego poczuciu własnej wartości szczególnie, jeśli później całą odpowiedzialność za wybuch złości weźmie na siebie”.
Wybuch agresji
Kwestia odpowiedzialności za wybuch agresji w relacji miedzy dorosłym i dzieckiem dla Juula jest jasna – zawsze spada ona w stu procentach na dorosłego. Co prawda dzieci mają wpływ na wzajemne relacje, ale nie odpowiadają za ich jakość.
Wg Juula zasada, że dzieci potrzebują granic (bardziej niż inni ludzie) nie ma żadnego naukowego poparcia, to tylko alibi dla dorosłych w wyciąganiu konsekwencji. „Konsekwencje” to zamiennik słowa „kara” i nie robi różnicy, bo cel jest ten sam: sprawić by dziecko było posłuszne. Idąc tym torem myślowym klaps czy udzielenie reprymendy to kara (np. za niedostosowanie się do polecenia „nie biegaj!”), natomiast konsekwencją w tej sytuacji będzie ból, który dziecko doświadczy w wyniku upadku. Jaka jest różnica? Jeśli pozwolimy dziecku doświadczyć naturalnej konsekwencji zbyt szybkiego biegu, a więc upadku i w konsekwencji bólu - lekcję tą zapamięta, nie tracąc chęci do nauki dalszego poznawania świata, bez naruszenia jego granic osobistych. Klaps natomiast wywoła u dziecka poczucie winy wstydu, ambicja poznania świata zostanie nadwyrężona. Jak zareagować podczas upadku, zamiast „a nie mówiłam” powiedzieć „Bolało? To musiało boleć, potrzebujesz pomocy?”.
Można odnieść wrażenie, że w dzisiejszych czasach dzieci są mocno kontrolowane przez „dorosłych”, szczególnie te w miastach. Z uwagi na specyfikę tego miejsca jak i z obawy o życie czy zdrowie malucha, jest ono otoczone opieką. Tak też kształtuje się (doświadcza) często w naszym otoczeniu, można rzec, że brakuje mu miejsca „bez dorosłych”, stąd też możliwość poznania świata jest ograniczona. Ileż to razy będąc na placu zabaw słyszałaś/eś komunikaty „nie biegaj!”, „nie jedź tak szybko na rowerze/deskorolce/hulajnodze!” „nie wchodź na drzewo!”, „zejdź z drabinki!”… Czy słysząc wciąż takie komunikaty będąc na miejscu dziecka, nie wpadlibyśmy we frustrację?
Rodzeństwo
Juul poświęcił też miejsce zagadnieniu rodzeństwa. Wyjaśnia czytelnikowi „wraz z przyjściem na świat drugiego dziecka pierwsze doznaje straty - traci 50% tego, co miało do tej pory.” Stąd współzawodniczenie o względy rodziców i wiążące się z tym napady złości. Z doświadczenia autora wynika, iż w większości przypadków współzawodniczenie „kończy się, kiedy dzieci wchodzą w okres nastoletni”. Niestety, osobiście znam przypadki, w których relacje nawiązane we wczesnym dzieciństwie oparte na złości bynajmniej nie zakończyły się wraz z wejściem w dorosłe życie. Zapewne, wymagałoby to głębszej analizy, można domniemać jedynie, że agresja w tych wypadkach nie była konstruktywna.
W przypadku rodzeństwa często konflikty bywają złożone. Na przykład podczas etapu zapoznawania się, starsze dziecko potrafi przytulać młodsze, często z taką mocą, że maluch traci prawie oddech. Nasza reakcja może być dwojaka, albo zareagujemy gwałtownie krzykiem i brutalnym oderwaniem starszaka od młodszego, co w konsekwencji doprowadzi do jego obniżenia poczucia własnej wartości, oraz w dalszej perspektywie braku umiejętności kochania drugiego człowieka bez naruszenia jego granic. Pokażmy mu delikatniejszy sposób wyrażania emocji, „zobacz brat/siostra odwraca głowę/wykręca się/płacze, bo nie podoba mu się, że tak mocno jego/ją ściskasz”.
Inny dość powszechny przykład. Młodsze dziecko sięga po zabawkę starszego, który to reaguje złością i nagłym wyszarpnięciem jej z rąk młodszego. Reakcja jest tak gwałtowna, ponieważ frustracja na fakt zabrania zabawki jest porównywalna do naszej, kiedy by ktoś wszedł do naszego domu i ukradł np. telewizor. Dla starszego dziecka nie ważne jest to kto zabiera, ważne jest że naruszył jego granice. Jak zareagować? Już wiemy, że krzyk i reprymendy nie zdają rezultatu. Zamiast gróźb i moralnego potępienia „nie wolno bić, bo to jest złe, zły brat z ciebie, zachowujesz się jak dziecko” itd. należy zakomunikowanie dziecku „Nie podoba mi się, że bijesz siostrę/brata, ale rozumiem, dlaczego się zdenerwowałeś. Pokaże ci, co zrobić żeby twój/a brat/siostra cię szanował/a, ale to może potrwać, bo jest jeszcze mały/a i minie trochę czasu zanim cię zrozumie”. Co dzięki temu osiągniemy, Juul tłumaczy:
- że, starsze dziecko może bronić granic bez używania przemocy,
- że, uznajemy jego integralność osobistą dzięki temu czuje się kimś wartościowym dla nas,
- dzielimy się z nim swoją mądrością życiową, przez co pokazujemy, że jest dla nas ważny.
Przy starszych dzieciach, autor radzi reagować na konflikty miedzy rodzeństwem jak najrzadziej by wiedzieli, że są sami odpowiedzialni i sami muszą szukać rozwiązań zaistniałych konfliktów.
Droga do celu
W jaki sposób pomóc dziecku okiełznać jego frustrację? Po pierwsze jak najmniej mówić o agresji, bo dziecko wie, że nie pochwalamy „złego zachowania”. Poza tym zachowanie to jak wcześniej zostało już wspomniane jest tylko symptomem. Problem tkwi głębiej.
Należy także pamiętać, że nawiązanie dialogu z dzieckiem nie ma na celu zmiany jego zachowania, ale zbudowanie z nim mocnej relacji. Zmiana czy też poprawa na lepsze nie nastąpi z dnia na dzień. Jeśli zdążyliśmy zaobserwować, co wywołuje w dziecku napady złości, warto zapobiec im poprzez wcześniejszą naszą interwencję, np., jeśli malucha frustruje ubieranie się, bądźmy czujni i przy pierwszych oznakach jego rosnącej niecierpliwości podejdźmy zapytać czy potrzebuje naszej pomocy.
Pierwsze symptomy
Jeśli nasze dziecko jest często sfrustrowane Juul, zachęca do tego by przyjrzeć się problemowi całościowo:
- Spójrzmy na świat oczami dziecka - z jego perspektywy.
- Co z naszym życiem i emocjami? Praca, związek, choroby – dziecko ma dostęp do naszych emocji nawet, jeśli my nie zdajemy sobie z tego sprawy i nasz nastrój „udziela mu się”, potrzebuje odreagować.
- Przyjrzyjmy się najbliższym relacjom naszego dziecka, m.in. z kim przebywa.
- Co dzieje się w placówce - jeśli dziecko do niej uczęszcza.
"Agresja wobec siebie i innych to część rozwoju i dojrzewania dziecka"
„Agresja-nowe tabu?” jest pierwszą książką Juula, którą miałam okazję przeczytać. Choć temat agresji jest mi dobrze znany, to jednak przebrnięcie przez nią zajęło mi trochę czasu, ponieważ jest dość trudna w odbiorze. Autor w jej treść wplata swoje bogate doświadczenie pracy z rodziną i zwraca się jednocześnie do rodziców, kadry nauczycielskiej oraz terapeutów. Książka jest odpowiedzią na to, w jaki sposób działają mechanizmy wywołujące agresję, omawiane się najczęściej popełniane błędy i wskazuje się na sposób ich uniknięcia. Nie jest to jednak podręcznik, z którego dowiemy się jak postępować krok po kroku by zapanować nad agresją dziecka. Duży nacisk autor położył na rozpatrzenie zjawiska agresji u dzieci, ale też znajdziemy w treści wzmianki o agresji u nastolatków czy osób dorosłych. Podczas lektury „Agresja - nowe tabu?” zastanawiała mnie szczególnie jedna kwestia, a mianowicie złożoność niektórych przekazów kierowanych do dziecka. Jeśli kontaktujemy się z czterolatkiem jest duża szansa, że w sposób werbalny przekaże nam informacje o swoich emocjach, jednak u młodszych dzieci sposób ten nie do końca może zdać egzamin (szczególnie, jeśli mowa nie jest u nich rozwinięta w sposób dostateczny).
Uważam, że po książkę powinny sięgnąć szczególnie te osoby, które nie rozumieją agresji, boją się jej lub negują. I pomimo, iż treść w niej zawarta może wywołać w nich reakcje niedowierzenia, a nawet zaprzeczenia, warto wsłuchać się w to, co autor ma do przekazania. Zachęcam by przeczytać ją, a po pewnym czasie do niej wrócić.
"Agresja - nowe tabu? Dlaczego jest potrzebna nam i naszym dzieciom?" Jesper Juul Wydawnictwo Mind, 2013