Mleko migdałowe wykonać jest banalnie prosto, choć wymaga to trochę nakładu czasu. W smaku nie jest tak intensywne jak smak przegryzionego migdała. W lodówce można przechowywać je max 3 dni i w zasadzie tylko ten krótki termin przydatności trochę zniechęca mnie przed jego częstym robieniem. Generalnie wykonuję je zawsze wtedy, kiedy mam zamiar upiec ciasto migdałowe, bo używam do niego pozostałych po produkcji mleka zmielonych migdałów. W lodówce mleko rozdziela się na dwie warstwy (jest to normalne zjawisko) tłuszcz i wodę. Wystarczy wymieszać energicznie by połączyć je w jedno. Aby nabrało smaku można mleko dosłodzić miodem lub alternatywą, można też zagotować z laską wanilii. Dodając do kawy należy je wpierw podgrzać, wówczas się nie zważy (ja dodatkowo na gorąco je spieniam i wówczas dodaję taką migdałową pierzynkę - kawa nabiera nowego smaku).
Poszukiwane
- 1 szklanka migdałów
- woda (kranówka albo przefiltrowana) 3-4 szkl.
- pieluszka tetrowa lub gaza do przefiltrowania
Wykonanie
Migdały sparzyć wrzątkiem (zalać je na ok 10min) po czym obrać ze skórki (skórka schodzi tak łatwo jak w przypadku ugotowanego bobu). Obrane migdały zalać wodą (tak by były całe zanurzone) i zostawić najlepiej na noc. Na drugi dzień odlać wodę i nalać świeżej, chłodnej przefiltrowanej (lub kranówki) w proporcji na 1 szkl migdałów, 3-4 szklanki wody. Całość miksować, aż do uzyskania jednolitego płynu. Uzyskany płyn przecedzić przez pieluszkę tetrową lub gazę (przecierając przez sitko niestety odrobiny migdałów dostają się do mleka). Uzyskane mleko schować do lodówki, a wytłoczyny (starte migdały) odcedzone z płynu użyć np. do bezglutenowego ciasta vel babki, zastosować jako nadzienie do naleśników lub do upieczenia bezglutenowego ciasta z truskawkami.