Chałka z Nutellą czyli przedszkole wita! Wyróżniony

03 wrzesień 2013
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Nie, to nie żart, w tygodniu na drugie śniadanie, w przedszkolu mojego dziecka podaje się właśnie taki „zestaw”. Innego dnia, w ramach tej „zbilansowanej diety” trzy i czterolatkom oferuje się „drożdżówkę z owocem”. Pierwsza myśl - zmienić przedszkole, a co jeśli nie można?

Dla niektórych rodziców przygoda z przedszkolem może okazać prawdziwą szkołą przetrwania, szczególnie w kwestii żywienia dziecka. Większość przedszkoli publicznych oferuje standard żywieniowy, w którym niestety króluje mąka pszenna i cukier i jeśli nie mamy możliwości wyboru przedszkola z rzeczywiście zbilansowaną dietą trafienie do takiego może okazać się dość „uciążliwe”.

Mąka pszenna i cukier

Niestety nawyki żywieniowe w wielu domach opierają się na nadużywaniu tych dwóch produktów i model ten jest powielany w wielu przedszkolach, w których urozmaiceniem mają być podawane owoce i warzywa. Jednak ich atrakcyjność smakowa w oczach kilkulatka mającego do wyboru: płatki czekoladowe, drożdżówkę, chałkę z Nutellą, ciasteczko zbożowe, słodzony cukrem jogurt, serek, kisiel, budyń, kakao itp. jest nie ukrywajmy - zerowa. Niektórzy pewnie czują się oburzeni, że rola przedszkola, jako instytucji publicznej powinna także dotyczyć praktyk żywieniowych. Obrońcy zrzucą winę na masowe kreowanie takiego (złego) modelu żywności, który narzuca przedszkolom takie dobieranie menu, aby dziecko chciało zjeść podany posiłek, a „brokuł i kiełki” nie należą do preferencji kulinarnych „standardowego” przedszkolaka.

Alergia pokarmowa

Przy tak rozpisanym jadłospisie problemy z układu pokarmowego mogą pojawić się u zdrowego dziecka, nic więc dziwnego, że rodzice alergika, jak i sam maluch mogą czuć pewien dyskomfort na samą myśl o przedszkolu. Najważniejsze to zachować zdrowy rozsądek i zareagować odpowiednio wcześnie, tj. zawczasu przyjrzeć się wybranemu przedszkolu.

Wegemaluch?

Nie tylko alergicy mają w przedszkolach „pod górkę”, ale i dzieci będące na różnych dietach z różnych powodów: kulturowych, wyznaniowych, poglądowych itp. Na szczęście od tego roku (2013) wyklarowała się sytuacja z dietą wegetariańską, mianowicie na petycję o „umożliwienie rodzicom wyboru diety wegetariańskiej lub wegańskiej w publicznych placówkach oświatowych” mamy dziecka alergika - Magdaleny Sikoń z wegemaluch.pl Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, iż „Wegetarianizm praktykowany w prawidłowy sposób jest zdrowy na wszystkich etapach życia”. Dodatkowo Instytut Żywności i Żywienia wskazuje, że "zarówno dieta tradycyjna, jak i wegetariańska w przypadku niewłaściwego jej zbilansowania niesie ryzyko niedoborów niektórych składników odżywczych i w konsekwencji złego funkcjonowania organizmu”. Myślę, że powyższa wypowiedź powinna zostać skonfrontowana z realnym menu przedszkolaka obfitującego w białą mąkę i biały cukier.

„Obywatel drugiej kategorii” czy problematyczny rodzic?

Bez glutenu, cukru, bez mięsa…Na sam dźwięk słowa „dieta” reakcja Dyrekcji w niektórych przedszkolach może być bardziej niż niechętna. Samo pytanie o jadłospis także nie cieszy się popularnością, jakby samo interesowanie się tą tematyka oznaczało „brak zaufania do instytucji”, a nie wynikało z potrzeby poznania środowiska, w którym przyjdzie spędzić maluchowi kilka lat. Pozostaje jeszcze kwestia traktowania takiego dziecka przez personel i inne dzieci. Sam maluch, wychowany w świadomości, że jego dieta jest ważna i właściwa, będzie stronił od jedzenia, które mu szkodzi. Jednak, aby nie czuł się jak „obywatel drugiej kategorii” powinien być traktowany na równi z innymi, dużą rolę w tym temacie odgrywają Panie wychowania przedszkolnego, które powinny wyjaśnić pozostałym dzieciom tą kwestię w sposób naturalny i zrozumiały. Rodzice pozostałych dzieci też powinni wykazać się zrozumieniem, ale trudno liczyć na to, że każdy potrafi zaakceptować np. wegetarianizm. Jeśli chcemy mieć pewność, że dziecku nie zostanie podany produkt, który mu zaszkodzi, warto zaopatrzyć je w specjalną plakietkę lub naszywkę na fartuszku z odpowiednią adnotacją – z doświadczenia wiemy, że przynosi ona oczekiwany skutek.

Zdrowy przedszkolak (http://www.zdrowyprzedszkolak.org/)

Niektóre przedszkola dobrowolnie lub za namową rodziców decydują się przyłączyć do projektu „Zdrowy Przedszkolak”. Jego celem jest poprawa jakości odżywiania dzieci w przedszkolnych i poszerzenie świadomości w zakresie naturalnego odżywiania. Niestety wymaga to zaangażowania zarówno ze strony Dyrekcji i personelu, jak i rodziców, na co nie każda ze stron może sobie pozwolić lub tego chcieć. Trudno zmieniać nawyki żywieniowe u osób, które nie są świadome zagrożenia jakie niesie za sobą dotychczasowy sposób żywienia. Także niechęć kucharek do dokształcania stanowi tu niebagatelną przeszkodę.

Co robić?

Pomimo, że można poczuć się zagubionym, zawsze trzeba szukać wyjścia z sytuacji. Jeśli nie uda nam się znaleźć czy dostać miejsce w odpowiedniej placówce dla naszego malucha to trzeba rozpocząć negocjacje z Dyrekcją w miejscu, do którego dziecko będzie uczęszczało. Najlepiej jest rozmawiać w tonie partnerskim, a nie roszczeniowych, ponieważ (niestety) to Dyrekcja ustala zasady „gry”. Zazwyczaj wyjściem z sytuacji jest przygotowywanie przez firmę cateringową lub kuchnię w przedszkolu osobnych posiłków dla danego dziecka lub grupy dzieci. Rzadziej Dyrekcja zgadza się na dostarczanie posiłków przez rodziców i wbrew pozorom nie czyni tego z czystej zawiści, a obawy przed ewentualnym zatruciem się dziecka. W teorii powinno się przechowywać takie próbki przez 48h w osobnej lodówce, na wypadek „zdarzenia o cechach zatrucia” by móc je przebadać pod tym kątem w Sanepidzie (podobnie jak próbki jedzenia przywożone przez catering czy przygotowywane na miejscu). W praktyce niekoniecznie przestrzega się tych zasad.
A co jeśli do Dyrekcji nie trafia argumentowanie naszego problemu żywieniowego? Cóż, pozostaje nam domagać się równego traktowania poprzez kontakt z odpowiednim dla danego miejsca zamieszkania Wydziałem Oświaty, które to powinno odgórnie wymóc na przedszkolu „odpowiednie traktowanie” naszego alergika. A jeśli nie odpowiadają nam specjalnie przygotowywane przez przedszkole bądź firmę cateringową posiłki i jest nas więcej, to taka grupka rodziców może poprosić Dyrekcję placówki o wystosowanie pisma do Sanepidu odpowiedniego dla danego miejsca zamieszkania, z prośbą o wskazanie warunków, które umożliwią przynoszenie przez rodziców własnych posiłków.

Walcz o swoje

Rozpoczęcie edukacji naszego malucha może wymagać od nas wzmożonej pracy i determinacji. Pamiętajmy, że stawką jest zdrowie naszego malucha i warto o nie walczyć, nawet jeśli narażamy się na zdobycie miana „problematycznego rodzica”. Zauważyłam, że często złe podejście, jakim raczy dana instytucja rodziców, jest fakt postrzegania ów jednostki jako miejsca, w którym to my mamy podporządkować się zasadom w nim obowiązującym. A przecież jest zupełnie odwrotnie, to przedszkole, szkoła zostały stworzone z myślą o dzieciach i to one powinny wyjść naprzeciw naszym oczekiwaniom.

Dygresja
Pragnę zaznaczyć, że nie mam nic do "chałki z Nutellą" do momentu kiedy jest ona serwowana dzieciom w ich własnym domu. Od instytucji publicznej oczekuję jednak czegoś więcej niż zakup "słoika z czekoladą". Zazwyczaj zapomina się, że nawyki żywieniowe nabyte w dzieciństwie często kształtują późniejsze wybory.

Iwona Sławek

Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, mgr kształtowania środowiska przyrodniczego, a także technik architekt. Ekolog z zawodu i pasji. Na co dzień realizuje się prowadząc własną firmę ECOekspertyzy (ecoekspertyzy.pl). Redaktorka naczelna portalu ekotropiciel.pl. Prywatnie mama trójki chłopców i córeczki Maliny. Ostatnią dwójkę dzieci urodziła w zaciszu domowym przy blasku wykonanych własnoręcznie świec candlesMAMI.

Strona: ecoekspertyzy.pl/

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież