Psychologia wegetarianizmu

10 styczeń 2014
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Ku memu szczeremu zaskoczeniu, oto nadszedł kolejny poświęcony wegetarianizmowi - Dzień Wegetarian. Biorąc pod uwagę ilość dni w roku (także Ogólnopolski Tydzień Wegetarianizmu ustalony na maj) poświęconych tej filozofii żywienia, nasuwa się optymistyczne przypuszczenie, że wegetarianizm rośnie w siłę. Jedno jest pewne – taki dzień, u początku roku, sprzyja przemyśleniom dotyczącym zdrowia i stylu życia.

Albert Einstein "Tak więc żyję bez tłuszczów, bez mięsa czy ryb, ale czyniąc tak czuję się całkiem nieźle. Zawsze wydawało mi się, że człowiek nie narodził się, aby być drapieżnikiem".

Polemikę na temat tego czy mięso jest nam niezbędne czy nie, na dziś zostawmy. Bardziej chciałabym zapytać jak Wy czujecie się w swojej skórze i czy nie kusi Was żeby sprawdzić czy niektóre kłopoty zdrowotne nie wynikają właśnie ze spożycia mięsa. Jeśli robimy sobie różnego rodzaju detoxy, kuracje oczyszczające, przechodzimy na diety, to dlaczego nie spróbować, choćby przez krótki czas, nie jeść nic mięsnego?

Wyzwanie? Podobno rozwój zaczyna się tam, gdzie kończy się nasza „strefa komfortu”, czyli to, co znane, wygodne i często bezrefleksyjnie oceniane jako jedynie słuszne. Dlaczego by wraz z nadejściem nowego roku, nie poeksperymentować? Mięso nie ucieknie, taka jego specyfika. Zawsze możesz do niego wrócić, a może okazać się, że poczujesz się na tyle dobrze, że nie będziesz miał na to, ostatecznie, najmniejszej ochoty.

Jak mówi jedno ze znanych powiedzeń – „Dopóki nie spróbujesz - nie przekonasz się”. I tutaj nawiążę już bezpośrednio do tytułowej psychologii wegetarianizmu. Przyjrzyjmy się, nie tyle, temu jak brak mięsa w diecie wpływa na nasze samopoczucie, ale jak wpływa na nie, nastawienie psychiczne jego dotyczące. W podejmowaniu decyzji o zmianie i wytrwaniu w wyborze, kluczowy jest, moim zdaniem, jeden aspekt, który zazwyczaj pomijamy w kontekście zmiany diety na wegetariańską – sfera psychiczna. Coraz więcej mówi się o psychosomatyce, związek psyche ze stanem zdrowia został już, nie tylko zauważony, koncepcja ta zyskuje coraz większe poparcie i uznanie w naukowych i lekarskich kręgach z całego świata.

Kluczową rolę odgrywają tutaj przekonania czyli nasze myśli, o których prawdziwości jesteśmy absolutnie przekonani. Takie przekonania łączą się ściśle z emocjami, a emocje, jak wiadomo, ze stanem fizjologicznym organizmu.

Jeśli Twoje ślinianki, ot taki klasyczny już przykład, potrafią zacząć produkować więcej śliny na samą myśl o plasterku cytryny, a ciało spocić się i zadrżeć, gdy przywołasz obraz stresującej sytuacji, to chyba coś w tym musi być. W kwestii wykluczania mięsa z diety jest podobnie. Zanim podejmiesz tę decyzję, zapytaj siebie jak się z tym czujesz? Co o tym myślisz? Czy może czegoś się boisz – niedoborów, osłabienia? Czy może jest to wybór świadomy, w którym przeważa uczucie, że robisz dobrze dla swojego zdrowia i świata.

Nieopuszczający nas strach o to, że się rozchorujemy, ulegniemy osłabieniu może tu zadziałać jak samospełniająca się przepowiednia.Skoro mózg nie odróżnia rzeczywistości od wyobrażonego, i wierzy dokładnie w to, co wierzymy my, bardzo możliwe, że nasze samopoczucie się pogorszy. I nie musi się tak dziać ze względu na to, że dieta bezmięsna rzeczywiście nam „nie służy”, ale dlatego, że mamy takie o tym przekonanie. Stąd, według mnie, tak ważne jest skąd pochodzi motywacja – w moim przypadku było to bardzo intuicyjne i płynne przejście z „wszystkojedztwa” na pesketarianizm (dozwolone ryby), by następnie zrezygnować z mięsa całkowicie. Motywacja była odśrodkowa, przejście miękkie, czuję się doskonale, lepiej niż wcześniej bilansując dietę pokarmami roślinnymi.

Podsumowując – bliskie mojemu sercu jest niejedzenie mięsa i produktów odzwierzęcych, a dietę wegetariańską uznaję za bezpieczną dla zdrowia. Jednocześnie, chcę zwrócić uwagę na sferę psychiczną przedsięwzięcia pt. ”zmiana diety na bezmięsną”, które dla wielu ludzi jedzących przez całe życie mięso, jest niezłym wyzwaniem i czymś, co wręcz „nie mieści się w głowie”.

Przechodźmy na wegetarianizm mądrze – jeśli czujesz, że chcesz to zrobić, sprawę masz załatwioną, a jeśli nie jesteś pewien, masz wątpliwości i boisz się o zdrowie, zrób test dwutygodniowy czy miesięczny, dobieraj uważnie to, co jesz, obserwuj w tym czasie swoje samopoczucie fizycznie oraz, przede wszystkim, pojawiające się przekonania i emocje. Powodzenia!

Patrik-Baboumian-213x300Na koniec kilka znanych nazwisk wegetarian i wegan:

Scott Jurek – ultramaratończyk biegający po 160 km w trudnych warunkach, weganin, napisał książkę „Jedz i biegaj” („Eat and run”), w której dzieli się swoją wiedzą i przepisami

Mike Tyson (weganin), Venus i Serena Williams – światowej klasy tenisistki

Brad Pitt, Natalie Portman, Dustin Hoffman, Demi Moore, Monika Morozowska, od niedawna, podobno, także Aleksander Kwaśniewski.

POLECAMY STRONĘ:

www.wegetarianie.pl

Znajdziecie tu nie tylko porady i ciekawe informacje, ale także, co cenne, lekarzy i dietetyków z różnych miast Polski popierających ten sposób żywienia.

Tropicielka z tropików

Agata - joginka, weganka, przejęta losami świata. Kocha pisać i gotować zaimprowizowane potrawy, najlepiej z przyjaciółmi.

Komentarze  

 
0 # Amelia23314 2015-09-02 19:51
Dzięki za wpis, miło się go czyta, oby takich więcej!
;) Czy jest możliwość dodania się do mailingu?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować