ALE JAJA!

17 maj 2013
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nie trzeba być weganinem żeby interesować się jakością życia kur niosek. Ta jakość oznacza także bezpośrednio jakość dawanych przez nie jaj, które często, przechodząc na wegetarianizm restrykcyjny odrzucić nam najtrudniej, a to choćby ze względu na zawartość tzw. "białka wzorcowego". Jeśli wykluczyłeś mięso z diety, nie wyobrażasz sobie jednak życia bez jajek albo po prostu chcesz, aby te spożywane przez Ciebie były jak najbardziej etyczne to przeczytaj ten tekst.

 

Po pierwsze, jako weganka, zaznaczę, że bez jajek się da. Ale zanim o tym, kilka faktów dotyczących ich oznakowania. Powszechnie wiadomo, że stemplowanie skorupek to obowiązek właścicieli kurzych ferm. Wiemy, że „trójka” jest „najgorsza”, a „zerówka” najlepsza. Co jednak dokładnie oznaczają te enigmatyczne numerki? Czy kupując jajka z oznakowaniem „0” możemy być pewni, że nie krzywdzimy? Czytajmy:

 0 - chów ekologiczny – kura ma możliwość przebywania na świeżym powietrzu w wolnym wybiegu, je ekologiczną karmę, zaspokaja swoje naturalne potrzeby.

1 – tzw. wolny wybieg, kura może zaspokajać swoje naturalne potrzeby, przebywa w kurniku, ale może z niego wychodzić

2 – chów ściółkowy – kura przebywa wyłącznie w kurniku, ale może swobodnie (?) się poruszać

3 – chów klatkowy – kura całe życie spędza w klatce, zwykle ma obcięty dziób i pazury

To wszystko to oczywiście teoria, słyszy się o wielu nadużyciach. Szczególnie wątpliwe jest swobodne poruszanie się w przypadku „dwójek” i dobry dostęp do wyjścia z kurnika w przypadku kur znoszących jajka „jedynki”. Nigdy tak naprawdę nie wiemy co dzieje się na danej fermie, nawet tej z oznaczeniem „0”. Dlatego jeśli bardzo zależy Ci na czystych etycznie jajach sprawdź czy wśród znajomych nie ma kogoś kto nie hoduje kilku szczęśliwych kurek, jest to, w moim przekonaniu, jedyna droga dająca 100% pewności.

Oprócz skorupki, oznaczone jest też literowo (A, B lub C) opakowanie. Zwykle powszechnie dostępne są w sklepach jajka klasy A, czyli świeże, nie mające uszkodzonej skorupki. B to jajka drugiej klasy, o niższej jakości albo jajka utrwalone poprzez chłodzenie czy przechowywanie w odpowiedniej mieszaninie gazów; C – jajka niesortowalne, przeznaczone dla przemysłu.

WEGAŃSKIE DYLEMATY - jajko czy nie jajko? Oto jest pytanie...

Ze wszystkich produktów odzwierzęcych, z jajek zrezygnować było mi najtrudniej, przyznaję. Nie tylko dlatego, że je po prostu lubię/lubiłam, ale raczej ze strachu o niedobory białka.

Poza tym skąd wziąć lepszy kulinarny "klej"? Większość przepisów, szczególnie tych z kategorii "słodyczowych przyjemności" (ciasta, ciasteczka), zawiera jajko. A kotlety (te wegetariańskie także), zapiekanki, tarty? Zrezygnowanie z tego wszystkiego wydawało mi się już zbyt dużym wyrzeczeniem. Jeden składnik i tyle pysznych potraw automatycznie przestaje dla nas istnieć.

Pomijam fakt, że w przypadku weganizmu czy laktowegetarianizmu wiele (większość) gotowych, powszechnie dostępnych produktów, w tym słodyczy, znika z naszej listy (wielkim bólem była dla mnie konieczność rezygnacji z ulubionej chałwy, w której jest białko jajka), ale wcale nie oznacza to, że już nigdy nie zjemy pysznego ciasta!

Wyprawa do cukierni przestaje może mieć sens (chyba, że najadamy się wzrokiem), ale pozostaje pieczenie w domu z użyciem jednego z wielu jajecznych zamienników lub pomijając jajko w ogóle. Ma to swoje plusy i minusy - z jednej strony mamy pełną kontrolę nad tym, co w chodzi w skład naszych posiłków, ze słodkościami włącznie, z drugiej - nie zawsze możemy mieć czas czy ochotę na pieczenie. Ponieważ automatycznie słodyczy w naszej diecie zacznie gościć mniej, możemy to także uważać za korzyść.

Oprócz tego, że jajko wielokrotnie okazuje się zbędne, jeśli koniecznie potrzebujemy go użyć możemy skorzystać z szerokiej oferty zamienników:

  • płatki owsiane
  • siemię lniane
  • mąkę sojową, kukurydzianą, owsianą z wodą
  • dodatkową łyżkę oleju 
  • i wiele więcej (także gotowe mieszanki dostępne w sklepach ze zdrową żywnością)

Ja do tej pory wypróbowałam płatki owsiane (zalane wcześniej gorącą wodą) np. przy zlepianiu masy na kotlety z soczewicy. Co do ciast, z czasem przestało mi ich brakować, jedynie od czasu do czasu kupuję sobie wegańskie ciasteczka lub idę (gdy jestem w Polsce, bo tutaj brak) do wegańskiego baru na tort, częściej po prostu sięgam po gorzką czekoladę czy bakalie.

Pytacie czy można. MOŻNA, bez jaj!

Tropicielka z tropików

Agata - joginka, weganka, przejęta losami świata. Kocha pisać i gotować zaimprowizowane potrawy, najlepiej z przyjaciółmi.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież